Krąg Życia – Zimowe uzdrawianie Cienia

art. Paige Bradley

Wszyscy jesteśmy częścią natury…. Choć może się wydawać, że cywilizacja odcięła nas całkowicie od korzeni, to jednak jesteśmy osadzeni w Sieci Życia, a ta pulsuje w rytmie zmieniających się pór roku, w rytmie obracającego się Koła Życia.

Każda z pór roku jest powiązana z odpowiednimi cyklami fizyczno-emocjonalnymi, jakie w nas zachodzą. Osobiście postrzegam jesień jako początek Koła. Jesień to z jednej strony czas zbierania owoców z poprzedniego cyklu rozwojowego, a z drugiej jest to czas spowolnienia, zagłębiania się w siebie, schodzenia do korzenia – czy podążając za opowieściami Clarissy Pinkola Estes, schodzenia do podziemia… do starej, zapomnianej piwnicy, w której ukryłyśmy, zamknęłyśmy w starych skrzyniach, czy też zakopałyśmy stare rany, wstydliwe sprawy, niespełnione marzenia. Jesień to moment, gdy nasz Cień wychodzi z podziemia i ujawnia się ze zwielokrotnioną intensywnością domagając się uwagi.

Być może zastanawiasz się czym jest ów groźnie brzmiący Cień? Otóż dla osób, które podążają ścieżką rozwoju, Cień jest największym błogosławieństwem (choć może się też wydawać największym przekleństwem :). Cień, jest drogowskazem pokazującym, co w danej chwili jest w nas gotowe na uzdrowienie. Jest on czymś, co nas hamuje w dalszym rozwoju, a czego już nie potrzebujemy. Cień jest starą raną, obudowaną wieloma mechanizmami obronnymi, wieloma warstwami pancerza, blokującego nasze serce, łono, ciało. Cień może być zranionym, złamanym aspektem nas samych, np. nieakceptowaną przez rodziców częścią Małej Wewnętrznej Dziewczynki, albo nieakceptowaną, odrzuconą częścią kobiecości, kobiecej mocy. Cień może być tym, co dostałyśmy w spadku po naszych przodkiniach, w obrębie Rany Matki. Cień może mieć wiele twarzy i manifestuje się w naszym życiu na najróżniejsze sposoby, może to być np. sposób reakcji na trudną dla nas sytuację (stres, pośpiech, wystąpienie publiczne), brak asertywności, zamykanie się w sobie, ucieczka, czy wręcz przeciwnie – atak, czy każdy inny mechanizm obronny, który stworzyłyśmy, aby chronić swoje bolesne, czułe, delikatne, zranione miejsca.

Zima z kolei to czas zagłębienia się w siebie, bycia głęboko w swoim korzeniu, głęboko w podziemiu. Jest to czas głębokiej introspekcji dotyczącej wszelkich aspektów, twarzy, przejawów Cienia w naszym życiu. Przebywanie w podziemiu, korzeniu czy piwnicy, w której dawno temu ukryłyśmy wszelkie nasze rany, może brzmieć niekomfortowo, ale pamiętajmy, że tam znajduje się także kochające Łono Matki Ziemi, w którym możemy odpocząć, zregenerować się i napełnić Miłością.

Tak więc wyobraź sobie, że w Twoim podziemnym świecie jest tajemne miejsce, gdzie ukrywasz wszystko to, o czym nie chcesz pamiętać lub też wszystko to, z czym w danej chwili nie umiałaś sobie poradzić i łatwiej było to głęboko ukryć. Jest to ciemne, często zimne miejsce przyprawiające nas o dreszcze. Na szczęście w Twoim podziemiu/korzeniu znajduje się też miejsce całkowicie przepełnione Miłością i akceptacją. Wiele kobiet, z którymi pracuję, wyobraża sobie to miejsce jako swego rodzaju niezwykle miękkie , ciepłe i przytulne gniazdo. Takie miejsce w Tobie, do którego możesz się zawsze udać, gdy odkryjesz kolejną ranę, będącą źródłem Twojego Cienia.

art. Paweł Jońca

Przebywanie w Łonie Matki Ziemi, w twoim bezpiecznym, podziemnym gnieździe pozwala nabrać nowej perspektywy 🙂 Patrząc na rany, które kiedyś wydawały się olbrzymie i nie do naprawienia, nagle zdajemy sobie sprawę, że teraz jesteśmy w stanie z nimi być… być może nawet zaakceptować… Z czasem być może zauważysz, że są one po prostu częścią Ciebie, częścią Twojego piękna i nie musisz już zakładać wielu warstw pancerza, aby chronić te zranione miejsca. Tak więc, efektem zimowej kontemplacji Cienia jest akceptacja starych ran, zaprzyjaźnienie się z tymi częściami nas samych, które kiedyś zostały skrzywdzone czy też odrzucone. A kiedy już otworzymy te bolesne miejsca na przepływ Miłości, przychodzi czas na zimowe umieranie…

Ponieważ pokochałyśmy i zaakceptowałyśmy starą ranę, możemy pozwolić, aby wszelkie związane z nią mechanizmy obronne umarły… nie są już nam potrzebne…
Nie musimy już wpadać w koleiny starych zachowań obronnych. Nie musimy już krzyczeć, chować się, uciekać, manipulować sobą, ani innymi. Możemy po prostu być w pełni sobą, w akceptacji także tych miejsc, które kiedyś były bolesne, a do których, poprzez zimową pracę z Cieniem, dopuściłyśmy Światło i Miłość. Stare mechanizmy obronne umarły, stare odeszło, tworzy się miejsce na nowe życie…

Będąc w Łonie Matki Ziemi, masz całkowity dostęp do Miłości Totalnej i Bezwarunkowej. Podążając za kintsugi, czyli japońską sztuką sklejania potłuczonych, a ukochanych wyrobów ceramicznych laką zawierającą metale szlachetne, w tym także złoto, możesz wyobrazić sobie Bezwarunkową Miłość Matki Ziemi, Wielkiej Matki, czy też Czarnej Madonny, jako złotą lakę i skleić złotą miłością to, co w Tobie zranione, pęknięte, na pozór już bezużyteczne. Możesz tym wszystkim częściom siebie nadać nowe życie, nowy, piękniejszy, bo przepełniony złotą miłością, charakter.

Zima to czas bycia ze swoimi starymi ranami, czas ich akceptacji i przepełniania złotą miłością, tak abyśmy mogły wyjść poza ochronne mechanizmy, które nosimy, często od czasów, gdy byłyśmy dziećmi.
Etapy Jesienno – Zimowej Pracy z Cieniem:
– zauważyć Cień,
– nazwać Cień,
– zauważyć w jaki sposób Cień manifestuje się w naszym Życiu,
– być z Cieniem, oswajać go, przyglądać się mu, otwierać się coraz bardziej i w coraz większej akceptacji na Cień,
– zaakceptować Cień,
– pokochać Cień,
– uwolnić stare mechanizmy obronne, pozwolić im umrzeć 🙂

Przełom Zimy i Wiosny to czas, gdy zostawiamy za sobą te, już niepotrzebne mechanizmy obronne. Z nadejściem wiosny rodzimy się na nowo, postrzegając nasze złote blizny jako ważny element naszego piękna.

Po kilkunastu, a może kilkudziesięciu takich rocznych cyklach pracy z Cieniem, odkryjesz, że to ciemne, zimne miejsce w Twoim podziemiu zamienia się w pulsujący życiem ogród 🙂

Jeżeli jesteś gotowa, aby zagłębić się w swoją kobiecość i/lub uzdrowić swoją ranę matki i potrzebujesz wsparcia podczas tego procesu, zapraszam Cię na sesje indywidualne lub warsztaty: “Uzdrawianie Matczynej Rany”, albo “W Drodze ku Kobiecej Mocy” 🙂

Leave a Reply